pl  |  en

Zachwyt, który przerósł oczekiwania – DjangoCon Europe 2013

Trawa, słońce, wielki namiot. Na trawie rozłożone kolorowe leżaki i koce. Hamaki na drzewach, czerwone chorągiewki i kolorowe lampiony rozpięte między drzewami – to nie lastminute w ciepłych krajach. To DjangoCon Europe 2013 – konferencja dla programistów, którą z dumą wspiera MegiTeam. To branżowe wydarzenie ostatniego miesiąca, a kto wie (dajmy szansę innym) – może także roku!

djangocon

MegiTeam: DjangoCon Europe 2013 zachwycił wszystkich – uczestników, prelegentów i tych, którzy śledzili wydarzenie dzięki waszym społecznościówkom. Jak czujecie się po zakończeniu imprezy?

DjangoCon Europe 2013 (wspólny głos organizatorów – Oli Sitarskiej, Oli Sendeckiej, Kuby Kucharskiego, Tomka Paczkowskiego i Jarka Piotrowskiego): Zmęczeni, szczęśliwi i jednocześnie smutni, że już wszystko się skończyło. Po miesiącach przygotowań i planowania nagle nie ma już wielkiego, ekscytującego projektu nad którym można pracować. Włożyliśmy w przygotowania dużo radości i serca – teraz bardzo ciężko powiedzieć sobie: projekt skończony.

MT.: Większość podobnych wydarzeń odbywa się w centrach konferencyjnych. Wam udało się złamać ten „sztywny styl”. Zachować profesjonalizm zamieniając jednocześnie formę na rozrywkową. Jak pomysł na konwencję cyrkową został przyjęty przez uczestników?

DC.: Bardzo baliśmy się reakcji uczestników – tym bardziej, że pomysł z cyrkiem oznaczał duże ryzyko i wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu. Zachwyt uczestników konferencji przerósł nasze oczekiwania. Wiele osób przychodziło nam gratulować – czasem po kilka razy. Cudownie było spojrzeć na ludzi, którzy w przerwach wygrzewają się w słońcu leżąc na trawie! Albo grają w badmintona. Sam motyw cyrku przewijał się też w niektórych talkach naszych speakerów: Continuous Deployment był porównywany do oswajania lwa, Lynn specjalnie się przebrała, a Aymeric zaprezentował swoje umiejętności diabolo.

djangocon-4

MT.: Piknikowy klimat DjangoCon 2013 miał mnóstwo zalet – czy były także wady?

DC.: Formuła konferencji sprawiła, że ludzie mogli poczuć się trochę jak na wakacjach. Było w tym wszystkim dużo radości, mniej stresu. Dość powiedzieć, że w czasie konferencji mieliśmy blisko 50 lightning talków. To znaczy, że prawie 1/8 konferencji postanowiła podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami! Ludzie bardzo szybko zaczęli chodzić na bosaka po trawie, grać, wygrzewać się w słońcu. Każdy mógł znaleźć sobie swoje miejsce. Jedna osoba wspomniała, że była to idealna konferencja dla palaczy – w czasie palenia na zewnątrz ciągle można było słuchać wykładów ;).

Do wad formuły piknikowej na pewno można zaliczyć wiele dodatkowej pracy, którą trzeba było wykonać: postawienie namiotu, załatwienie toalet, agregat prądotwórczy, czy ochrona. Do tego dochodzi duże ryzyko jeśli chodzi o pogodę lub… samoloty :).

MT.: Co zobaczyli uczestnicy konferencji po przyjeździe na Tor na Służewcu?

DC.: Trawa, słońce, wielki namiot cyrkowy. Na trawie rozłożone kolorowe leżaki i koce. Hamaki na drzewach, czerwone chorągiewki i kolorowe lampiony rozpięte między drzewami. Obok wielka fontanna, szum wody i śpiew ptaków. Co jakiś czas przelatujący nisko samolot.

MT.: Planowaliście wiele atrakcji dodatkowych, które wpiszę się w nową formułę. Które z nich udało się zrealizować?

DC.: Niespodzianek i atrakcji dla uczestników było całkiem sporo. Można było pograć w różne gry: badmintona, zośkę, frisbee. Były lody i popcorn, karty do gry z core developerami. Każdego dnia kręcony był film, prezentowany po lightning talkach, w którym pojawiali się speakerzy i uczestnicy konferencji. Zorganizowaliśmy konkurs na najlepsze zdjęcie samolotu. Była też impreza zorganizowana w cyrku, na której Rob Spectre porwał tłum swoim koncertem (m.in. utworem „Zelda was my first girlfriend” przyp.MegiTeam ;). Był konkurs flip cupa. Jednym słowem: działo się!

djangocon-1

MT.: Mieliście mocne otwarcie – Prezentacja Brandona Rhodesa (Keynote Speaker) nie była ściśle związana z programowaniem, ale nadała rytm konferencji…

DC.: Ależ prezentacja Brandona jak najbardziej dotyczyła programowania! Co nie zmienia faktu, że pierwsze 15 minut to była historia… Mikołaja Kopernika. Brandon zaproponował w swoim wystąpieniu termin „refactoringu kopernikowskiego”, który przewijał się potem w rozmowach między uczestnikami konferencji. Refactoring kopernikowski to zmiana sposobu myślenia o systemie, która sprawia, że system jest prostszy, a zarazem piękniejszy.

MT.: Podobno prelegenci  mieli kilka ciekawych pomysłów na prezentacje, które wpisały się w konwencję cyrkową. Na przykład Jacob Burch wprowadził do prezentacji elementy tworzone „na żywo”. Usiadł na brzegu sceny z laptopem i zaczął poprawiać błąd podczas gdy reszta jego prezentacji poleciała jako film. W ostatnich minutach konsultował rozwiązanie ze swoim filmowym „ja”.

DC.: Zdecydowany akcent cyrkowy na pewno wprowadził także Òscar Vilaplana, czy Lynn Root, o czym już wspominaliśmy. Większość była po prostu znakomitymi prezentacjami – starannie przygotowanymi, bez wpisywania się na siłę w tematykę cyrku. Niemniej można powiedzieć, że wszyscy prelegenci dali z siebie wszystko – niektórzy po wysłuchaniu znakomitych talków z dnia poprzedniego, pracowali i szlifowali swoje prezentacje.

MT.: Lightning Talks miały trwać ok. 5 min, ale musieliście skrócić ich czas…

DC.: …w planie mieliśmy 5 minutowe sesje. Pierwszego i drugiego dnia przewidzieliśmy po pół godziny na lightning talki, trzeciego – godzinę. Szybko zorientowaliśmy się, że to za mało. Pierwszego dnia zapisało się ponad 10 osób. Wystąpiło 6. Drugiego dnia postanowiliśmy wydłużyć czas wystąpień. Udało się zmieścić 16 osób. Ostatniego dnia to było szaleństwo – 25 lightning talków! Poprosiliśmy wszystkich, którzy chcieli się zaprezentować, aby postarali się skrócić swoje prezentacje do 3 minut, ale nie przerywaliśmy lightning talka dopóki nie minęło 5 minut. O dziwo większość osób zmieściło się w czasie i rzadko kiedy trzeba było przerywać… Ostatniego dnia, gdy już naprawdę trzeba było przerwać… robili to core developerzy za pomocą papierowych trąbek!

MT.: Podobno w jednym przypadku widownia wpłynęła na wydłużenie czasu prezentacji…

DC.: ..tak.. Staś Małolepszy oszukał system ;). A tak naprawdę miał znakomitego lightning talka o internacjonalizacji. Niestety Django nie do końca radzi sobie z językami bardziej skomplikowanymi pod względem gramatyki, niż język angielski. Staś prezentował l20n – zaawansowany system tłumaczeń. Widownia wymusiła dodatkowe 5 minut dla Stasia – widać więc, że z problemem z tłumaczeniami, szczególnie w Europie, boryka się wiele osób.

MT.: Gratulujemy filmików z konferencji. Mieliście na nie ciekawy pomysł. Dodatkowo uczestnicy mogli w przerwach zobaczyć siebie na ekranie…

DC.: Pomogła nam w tym niezastąpiona i bardzo kreatywna krakowska ekipa z ISTV. Chłopaki byli niesamowici i zaskakiwali nas każdego dnia. A to jeszcze nie koniec! Będziemy uwalniać kolejne filmy. W tym także nagrania prezentacji (na https://pyvideo.org/).

MT.: Co udało się lepiej niż zakładaliście?

DC.: Pogoda 😉 Na początku planowaliśmy postawić namiot cyrkowy ze wszystkimi ścianami, ale okazało się, że otworzenie części namiotu okazało się strzałem w dziesiątkę – inaczej pewnie byśmy się w nim ugotowali.

MT.: Co Waszym zdaniem można było zrobić lepiej?

DC.: Jest wiele rzeczy, które nie poszły tak gładko, jak byśmy chcieli. O wszystkich nie będziemy wspominać, bo niektórych rzeczy po prostu nikt nie zauważył ;). Na pewno rozczarowała nas jakość Internetu – drugiego dnia trzeba było na szybko szukać rozwiązania tego problemu. Pod pewnymi względami mogliśmy lepiej zarządzać naszym czasem. Kuba, Tomek i Jarek jeździli codziennie o 6 rano po zapasy napojów, owoców i lodów. Być może lepiej byłoby to zadanie oddelegować, zamiast być niedospanym ;).

djangocon-5

MT.: Co okazało się największym zaskoczeniem?

DC.: Chyba fakt, że uczestnicy byli tak zachwyceni i tak dobrze się bawili. Mamy cudowne community i widać to po tym, jak wszyscy nie zauważali naszych potknięć i niedociągnięć… jak wspaniale przyjęli nasze pomysły. Nikt nie obrzucił nas błotem za słaby Internet pierwszego dnia, ludzie nie narzekali, że kawa jest niezbyt smaczna… nawet komary, czy latające samoloty tuż nad namiotem nie popsuły niezwykłej atmosfery.

MT.: Zdradzicie czy była jakaś większa wtopa, z której udało się wybrnąć?

DC.: Nie było ich zbyt dużo, wszystko raczej układało się po naszej myśli… Jedna rzecz: w piątek mieliśmy za mało piwa, więc skończyło się mniej więcej w połowie imprezy.. ale udało nam się na czas zorganizować dostawę dodatkowego :).

MT.: Poprzeczka dla organizatorów kolejnego DjangoCona została postawiona bardzo wysoko. Co będzie dalej – wyścig zbrojeń? Wiecie gdzie i w jakiej konwencji odbędzie się edycja 2014?

DC.: Kolejna edycja DjangoCon EU odbędzie się we Francji, najprawdopodobniej blisko plaży – my cicho liczymy, że *na* plaży 😉 Na pewno nie mają łatwego zadania, ale wiemy, że są w stanie zorganizować znakomitą konferencję. Trzymamy za nich mocno kciuki i już nie możemy się doczekać.

djangocon-1