pl  |  en

Jeszcze bardziej – Robert Majer i Kropla Wyobraźni.

O prowadzeniu własnej firmy, marketingowej filantropii  i spotkaniach branżowych, które mogą być „jak szklanka wody”, rozmawiamy z Robertem Majerem –  kolejnym laureatem konkursu „5 historii na 5 lecie” .

MegiTeam: Czym jest Kropla Wyobraźni?

Robert Majer: To spełnienie moich zawodowych marzeń i pasji. Miejsce w którym czuję, że żyję. Największy problem z prowadzeniem własnej firmy jest także jej największym plusem . Każdego kolejnego dnia trzeba starać się „jeszcze bardziej” – nie mając żadnej pewności czy się powiedzie. Jeśli chodzi o naszą ofertę… Gdyby do jednego wora zapakować wszystkie zadania „Kropli”  to zmieściłyby się w zdaniu: obsługa klientów biznesowych w zakresie wszelkich potrzeb internetowych – od budowy strony przez support do kreacji marketingowej…

5_historii_kropla_header

 

MT: Jaki jest Wasz zespół?

R.M.:Krople tworzą wyjątkowi pasjonaci, niezwykli fachowcy i jednocześnie oddani koledzy. W biurze mamy czasem siebie dość. Jak to bywa w męskim gronie – nie obywa się bez potyczek. Czas wolny spędzamy oddzielnie. Jednak w pracy zawsze jesteśmy jednością, co mam nadzieję widać na grafice konkursowej.  Nasze wspólne wartości to uczciwość oraz poczucie, że wykonywana praca to nie tylko „zarobkowanie”.

MT: A prywatnie? Jaki jest obecnie najważniejszy cel Roberta Majera?

R.M: URLOP! Chcę zobaczyć Wielki Kanion. Ważny cel to także rodzina, którą mam nadzieję kiedyś założyć.
MT: Które osiągnięcia zawodowe mają dla Ciebie największą wartość?

R.M: Moim „konikiem” są działania społeczne. Najnowszym sukcesem jest niewątpliwie projekt ALEJE.IT, który wypadł znakomicie i spełnia swoje założenia. Wcześniejszy przełom w moim życiu zawodowym to przejście przez gęste sito rekrutacji i dotarcie do własnego biurka w ONET.PL.

MT: Organizujesz darmowe wydarzenia branżowe, byłeś Koordynatorem Częstochowskiego finału WOŚP. Wśród Twoich klientów roi się od fundacji filantropijnych…

R.M:…Taka moja natura. Powtarzam to jak mantrę – należy pomagać jeśli tylko się da. Wielokrotnie dostaniemy po plecach. Jeszcze więcej razy się zawiedziemy. Ale jeżeli możemy pomagać wykorzystując własne możliwości, dostępne narzędzia i nie szkodząc sobie – TO CZEMU NIE!

MT: Chętnie pomagasz, jesteś otwarty – ale podobno także ciężki w negocjacjach…

R.M:…taaak… Wiem, że coś takiego pisano o mnie w Internetach. Zawsze jestem chętnym do rozmów. Bardzo dbam o swoje, ale też zawsze widzę drugą stronę i jej potrzeby.

MT: Branża IT działa chyba coraz prężniej… Przybywa spotkań, konferencji, barcampów… Masz w tym swój udział.

R.M: Spotkania branżowe są potrzebne, a nawet konieczne. Ich potencjał jest ogromny. Pokazały mi to ALEJE.IT. Podczas 1 edycji liczyliśmy na 50 osób. Pojawiło się ich ponad 100. Druga edycja będzie trwała 3 wieczory – każdy z nich poświęcony będzie innej tematyce. W tej chwili na każdy z paneli mamy zarejestrowanych ponad 130 osób. W Częstochowie niewiele się dzieje na tym polu – to tak, jakby na wyschniętą ziemię wylać szklankę wody ;).
MT: Czy na takim pomaganiu społecznościom można także zarabiać?

R.M: Pomaganie i filantropia niewątpliwie mogą stanowić mechanizm marketingowy, promocyjny i wizerunkowy. Wiecie o tym. Poznałem Waszą ofertę gdy szukałem firmy hostującej Ruby on Rails. Jakiś czas później jeden z kolegów zaproponował mi MegiTeam, jako godnego i udzielającego się w społeczności partnera.  Duże korporacje od lat stosują podobne działania – nie tylko po to, aby uzyskać korzyści finansowe – chcą się wyróżnić, zostać zauważonym. To się opłaca. Klienci wolą korzystać z usług firm czy osób „wrażliwych społecznie”.  Cieszy mnie, że ostatnio coraz więcej mniejszych firm robi coś fajnego dla otaczających je społeczności.