pl  |  en

Django Con 2014 – konferencja All inclusive

O Django Con 2014 – wyjątkowej konferencji dla programistów Django, która w tym roku odbyła się na francuskiej wysepce na Morzu Śródziemnym – opowiada Ola Sendecka, organizatorka Django Con 2013 Circus Edition.

Port Django Con 2014

MegiTeam: DjangoCon 2014 odbywał się na niedużej wyspie Île des Embiez – płynęliście do niej wpław:)?

Ola Sendecka: Na szczęście nie było to konieczne. W cenie biletu na konferencję był prom na wyspę. Pewnie przepłynąć wpław też by się dało – wyspa jest blisko lądu – ale z bagażami i laptopem to jednak trochę nieporęczne ;).

MT.: Pierwsze wrażenia na miejscu?

Ola: Od razu poczułam się jak na luksusowych wakacjach. W dodatku na takich, gdzie jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności jest bardzo dużo znajomych i wszyscy rozmawiają o Django. Można powiedzieć, że to była konferencja all-inclusive ;). Pełne wyżywienie i pokoje hotelowe w bardzo dobrym standardzie. Niektórzy byli zakwaterowani w kilkupokojowych apartamentach, co sprzyjało integracji. Znajomi, słońce, morze, jachty kołyszące się na wodzie w porcie – czego chcieć więcej?

Port Django Con 2014

MT.: Było sporo uczestników? Skąd pochodzili?

Ola: W porównaniu z zeszłym rokiem, ludzi było troszkę mniej – ok. 300 osób. Konferencja była jednak sporo droższa niż w Warszawie, więc liczby nie dziwią. Było kilka osób z Polski, ale zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku. Dużo więcej Francuzów, co jest naturalne, gdy konferencja tego formatu odbywa się w twoim rodzinnym kraju. W porównaniu do poprzednich lat, zdecydowanie mniej osób decydowało się zostać na sprintach – to grupa zaledwie 80 osób.

MT.: W zeszłym roku prelegenci występowali na scenie w cyrkowym namiocie. Gdzie tym razem odbywały się prezentacje?

Ola: Hotel miał osobny budynek z salą konferencyjną. W tym samym miejscu odbywał się również sprint. Było sporo fajnych prezentacji. Jeśli chodzi o te techniczne najbardziej spodobały mi się: „Really, Really Fast Django” Christopha Pettusa i „From__icontains to search” Honzy Krála. Bardzo rozśmieszył nas krótki – bo piętnastominutowy – talk Harry’ego Percivala „Don’t be scared of the lava! Why purist unit tests are a waste of time.”. Harry dosłownie skakał po scenie :)! Również talk Daniele Procida „The programmer’s body”zapadł mi w pamięć – podejmował trudny i kontrowersyjny temat równości w społeczności IT i zdecydowanie nie można było przejść obojętnie obok tej prezentacji. Pierwszego i drugiego dnia były też sesje ciekawych i różnorodnych lightning talków.

MT.: 3 rzeczy, które organizatorom konferencji udały się najlepiej to…

Ola: Pogoda ;). A tak serio…

1. Lokalizacja – była wręcz obłędna! Sprzyjała integracji. Przez trzy dni wyspa była tylko i wyłącznie do dyspozycji Djangonautów. Od śniadania do późnego wieczora można było rozmawiać o Django, w przerwach pójść na plażę, basen, czy saunę. Raz wybraliśmy się na wycieczkę dookoła wyspy po północy. Wyspa nie jest oświetlona, ale księżyc był tak jasny, że nie było problemu. Tylko trzeba było uważać na kozy, które zamieszkują wyspę ;).

Django Con Goats

2. Catering. Lunch był trzydaniowy – przystawka, danie główne i deser… przy czym tych deserów do wyboru było każdego dnia co najmniej sześć… – a kolacja czterodaniowa! Do tego, zarówno w czasie lunchu jak i kolacji, serwowano lokalne wino.

3. Atrakcje – zaplanowali sporo fajnych eventów. Był jeden wieczór z planszówkami. Innego dnia lunch był w formie pikniku nad wodą.

Piknik w trakcie Django Con 2014

MT.: Co można było zrobić lepiej?

Ola: Fajnie byłoby, gdyby organizatorzy trochę więcej pisali o tym wszystkim w mediach społecznościowych. Problemem okazał się internet. W zasadzie przez 3 dni nie dało się nawet sprawdzić poczty. Organizatorzy mieli pecha. Wykonawca, który miał dostarczyć internet na wyspę wycofał się na tydzień przed konferencją… To zdecydowanie za mało czasu na zorganizowanie internetu na prywatnej wyspie! Organizatorzy muszą się liczyć, że nawet w ostatniej chwili coś może nie wyjść… Sami to przerabialiśmy w zeszłym
roku, więc wiemy jakie to wszystko jest trudne.

MT.: Letnia atmosfera rozleniwia – to przeszkadzało czy pomagało w odbiorze konferencji?

Ola: Momentami było naprawdę bardzo ciężko się zmobilizować – wybór między plażą a wykładami był czasem dość trudny. Sama opuściłam kilka talków, żeby poleżeć na plaży, popływać. Ale za to tzw. hallway track (czyli to, co człowiek wyniesie z rozmów z innymi ludźmi na konferencji), uważam za bardzo udany w tym roku.

Plaża Django Con

MT.: Czego można życzyć organizatorom edycji 2015?

Ola: Dobrej pogody! W końcu w przyszłym roku DjangoCon przenosi się do Walii ;). A tak na poważnie to na pewno każdemu organizatorowi konferencji życzę dostawcy internetu, który naprawdę zdaje sobie sprawę, co się stanie gdy 400 osób będzie próbowało się połączyć do internetu w tym samym czasie, w tym samym miejscu i do tego, każdy z nich będzie miał dwa lub trzy urządzenia. Jestem pewna, że w Cardiff będzie naprawdę świetnie – po Daniele Procida (głównym organizatorze przyszłorocznego DjangoCon 2015) można spodziewać się czegoś na bardzo wysokim poziomie!

Panorama Django Con 2014